Moje filmowe podsumowanie 2011
To był dobry rok. Nawet bardzo dobry. Poniżej moje subiektywne filmowe podsumowanie 2011 roku.
Na początek garść statystyk. Dzięki udziałowi w akcji "104 filmy" wiem, że obejrzałem w tym roku 321 filmów, z czego 279 po raz pierwszy. Większość filmów obejrzałem w domowym zaciszu; w kinie widziałem 73 tytuły. Dominowały fabuły, ale obejrzałem też 56 pełnometrażowych dokumentów i trochę filmów krótkometrażowych. Połowa (a dokładnie 49,8%) filmów, które widziałem, pochodziła z Europy (do której zaliczyłem też Turcję), 34,3% to filmy amerykańskie, 9% azjatyckie. Pozostałe kinematografie (głównie Ameryka Płd.) stanowiły tylko 6,9% obejrzanych przeze mnie w 2011 roku filmów. Europa zbiorczo wygrała z USA, ale indywidualne kinematografie krajowe przegrywają już z kinematografią amerykańską zdecydowanie. Filmów amerykańskich widziałem w 2011 roku aż 110, natomiast polskich (drugie miejsce) już tylko 31. Dalej kolejno znalazły się kinematografia brytyjska (24 filmy), francuska (23 filmy) i czeska (20 filmów).10 NAJLEPSZYCH FILMÓW 2011
W moim rankingu ulubionych filmów 2011 uwzględniam nie tylko filmy, które miały oficjalne premiery kinowe w tym roku, ale również te, które widziałem na festiwalach.
1. Koń turyński
Piękna i smutna, pachnąca niesionym przez wicher pyłem, opowieść o świecie, w którym umarł Bóg. Arcydzieło, o którym więcej piszę tu. Film oficjalnie trafi do kin dopiero w 2012, ja widziałem na festiwalu Nowe Horyzonty.
2. Czarny łabędź
Ponieważ Koń turyński formalnie nie miał jeszcze w Polsce premiery, to wychodzi na to, że miejsce drugie na tej liście jest poniekąd miejscem pierwszym. Czarny łabędź to piękna opowieść o dążeniu do artystycznej perfekcji, czyli o czymś w czym najwyraźniej specjalizuje się Darren Aronofsky. Choć żadnego jego filmu nie oceniłem jeszcze na 10, to i żadnego nie oceniłem na mniej niż 8. W Czarnym łabędziu perfekcyjne jest wszystko: od doboru aktorów (Natalie Portman!), przez muzykę, po obraz. Niektórzy narzekają, że to kicz w czystej postaci. Może i tak, ale najwyraźniej dobry kicz nie jest zły. A tu link do mojej notki polemicznej.
3. Pina
Główny problem z oceną Piny polega na tym, że - nie da się ukryć - ewentualne zachwyty nad tym filmem, to przede wszystkim zasługa Piny Bausch i jej tancerzy, a w znacznie mniejszym stopniu Wima Wendersa. Ale, z drugiej strony, efekt końcowy jest przepiękny. To najlepszy film w technologii 3D jaki widziałem i dowód na to, że może być ona z powodzeniem wykorzystana w kinie artystycznym.
4. Wujek Boonmee, który potrafi przywoływać swoje poprzednie wcielenia
Uwielbiam kino inne od tego, jakie już widziałem. Pod tym względem Wujek Boonmee... bije konkurencję na głowę. I jeśli nie trafił do pierwszej trójki to chyba tylko dlatego, że mam w sobie zbyt mało wiedzy, by móc w pełni go docenić i się nim rozkoszować. Swoje bełkotliwe majaki na jego temat spisałem w tej notce. Chyba żaden inny film nie zaintrygował mnie w tym roku tak jak ten. A lubię ten stan!
5. Grabarz
To już drugi w tej dziesiątce film, którego właściwie nie powinno w niej być, bo węgierski Grabarz oficjalną premierę kinową będzie miał w Polsce dopiero w 2012 roku (pokazany przez Stowarzyszenie Nowe Horyzonty). To jeden z tych filmów, na którym 50% widzów wyjdzie z kina po 5 minutach klnąc pod nosem, a 45% uśnie. Jednak pozostałe 5%, zasłuchane w piękną węgierską narrację, ma szanse nagle ze zdumieniem zauważyć, że kompletnie dało się uwieść tej hipnotycznej wizji plagi, dziesiątkującej pewną społeczność. Mnie uwiodła!
6. Rozstanie
Najbardziej klasyczny z filmów w tej dziesiątce. Jego siłą jest perfekcyjny scenariusz, dzięki któremu ta opowieść potrafi być równocześnie bardzo lokalna i bardzo uniwersalna.
7. Melancholia
Lars von Trier w dobrej formie. Film operuje miejscami stylistyką kiczu, ale to nie znaczy, że jest kiczowaty. Jeden z najlepszych i równocześnie najpiękniejszych filmów o depresji, jaki widziałem. A Kirsten Dunst jest w nim wielka.
8. Nieściszalni
Ta lista może sugerować, że oglądam same ponure i poważne filmy. Żeby więc na to nie wyglądało (bo zupełnie tak nie jest) znalazłem w pierwszej 10-tce miejsce dla jednego niepoważnego filmu. Powtórzę, to co napisałem w krótkiej recenzji. Wszystko mi się w tym filmie podobało: absurdalny pomysł, genialny pastisz filmów sensacyjnych, muzyczna anarchia. No i co najważniejsze, tak po prostu, dawno się na żadnym filmie tak świetnie nie bawiłem.
9. Zwyczajna historia
Ten film wygrał rok temu festiwal Nowe Horyzonty, ale na Filmasterze nie ma za dobrej prasy. Cóż, to specjalnie nie dziwi, bo podobnie jak Wujek Boonmee... to bardzo hermetyczne kino. Na pozór wydaje się przystępniejsze, bo, na pozór, opowiada zwyczajną historię opieki nad niepełnosprawnym chłopcem. Ale tak naprawdę to opowieść najeżona metaforami, buddyjska i polityczna. Cóż, ja lubię filmy, z których wszystkiego nie rozumiem. Zdecydowanie wolę je od tych, z których po 5 minutach rozumiem wszystko.
10. Miód
Miodu również nie powinno być na tej liście, bo premierę kinową w Polsce miał pod koniec 2010 roku. Ale ponieważ premierę kinową we Wrocławiu miał w tym roku, więc do mojego podsumowania się łapie. U Kaplanoglu najbardziej podoba mi się to jak, pozornie nic nie opowiadając, potrafi opowiadać o najważniejszych sprawach. Oraz to, że każdy jego kolejny film jest lepszy od poprzedniego.
Na pierwszą 10-tkę nie załapało się sporo niezłych filmów. Spośród filmów widzianych w tym roku na 8 oceniłem jeszcze: Pewnego razu w Anatolii, Jaskinia zapomnianych snów, Kieł, Szpieg, Opowieści, które istnieją tylko w naszej pamięci, Grawitacja była wtedy wszędzie, Wojna Restrepo, Nie bój się Bi, Wtorek, po świętach, Jak chcę gwizdać to gwiżdżę, Kolejny rok, Z dystansu, Chłopiec na rowerze, Młyn i krzyż, Erratum.
I jeszcze kilka wyróżnień za ten rok.
AKTORSTWO
Aktorsko królowały w tym roku kobiety. Oprócz wymienionych już Natalie Portman (Czarny łabędź) i Kirsten Dunst (Melancholia), na pewno warta zapamiętania jest kreacja Lesley Manville w Kolejnym roku.
Nie przypominam sobie natomiast żadnej rzucającej na kolana roli męskiej. Gary Oldman bywał już nieraz dużo lepszy niż w Szpiegu, a Colina Firtha za Jak zostać królem wyróżnić nie potrafię, bo nie przepadam za tym filmem.
ZDJĘCIA
Nie będę wskazywał zwycięzcy, a jedynie kilka obrazów, które na pewno zapamiętam. Piękne, choć surowe, są zdjęcia w Koniu turyńskim. Perfekcyjne (jak wszystko u Aronofskiego) w Czarnym łabędziu. Ładne, poetyckie w Opowieściach, które istnieją tylko w naszej pamięci, a spektakularne w Drzewie życia. A najbardziej oryginalne? Chyba we Wkraczając w pustkę, bo choć widziałem ten film już 1,5 roku temu, to wciąż pulsują mi w głowie.
KINO POLSKIE
Wyróżniam przede wszystkim Młyn i krzyż oraz Erratum. Żałuję, że nie widziałem Wymyku.
DOKUMENT
Skoro umieściłem Pinę w pierwszej trójce najlepszych filmów roku, to wydawać by się mogło, że z automatu powinienem uznać ją za najlepszy dokument. Ale jakoś mam opory, bo to jednak przecież nie za walory dokumentalne doceniam Pinę. Po namyśle, za najlepszy dokument, jaki widziałem w tym roku, uznaję więc jednak Wojnę Restrepo. A zaraz za nią Jaskinię zapomnianych snów Herzoga.
KRÓTKI METRAŻ
To oczywiście był rok Natalii Brożyńskiej i jej Drżących trąb! :)
NAJWIĘKSZA CHAŁA
Ciężko ocenić, bo chał każdy stara się unikać. Właściwie to za największe chały należałoby chyba uznać filmy, co do których mamy taką pewność, że są fatalne, że nawet nie podejmujemy ryzyka ich oglądania. Tak rozumując, wygrałaby pewnie Bitwa warszawska 1920.
Z filmów które widziałem, choć konkurencja była bardzo silna (Skyline, Bitwa o Los Angeles, Thor), stawiam ostatecznie na Captain America: Pierwsze starcie. Serdeczne gratulacje dla twórców!
umbrin
Ogromna liczba filmów obejrzanych przez doktora wręcz przeraża. Widziałem znacznie mniej w 2011 roku, a z tego wybiorę: Film: Czarny łabędź i Melancholia . Aktorstwo: Portman ( Czarny łabędź ) i Firth ( Jak zostać królem ). Zdjęcia: Drzewo życia i Bitwa warszawska. Kino polskie: Sala samobójców i Erratum. Dokument: Bracia Klitschko. Chała: Transformers 3
doktor_pueblo
E tam, pod względem liczby obejrzanych filmów są tu znacznie lepsi ode mnie. Takim Filmasterom jak @lamijka to mogę buty czyścić.
deliberado
Po takim podsumowaniu statystycznym aż sam z ciekawości sprawdziłem, które krajowe kinematografie panowały u mnie w 2011 roku i czołówka wygląda następująco: 113 - USA; 31 - Francja; 22 - Polska; 22 - Rosja + dawne ZSSR; 19 - Wlk.Brytania; 15 - Szwecja; 12 - Rumunia;
Proporcje USA do reszty świata mniej więcej bardzo podobne jak u doktora.
umbrin
A najlepszy film, który starzy filmasterzy omijali szerokim łukiem w 2011 roku?. Oczywiście "Listy do M".
Mikser
Ha! Tytuł + okładka zrobiły swoje :]
inheracil
Starzy filmasterzy to kto? "Wyjazd integracyjny" - film w polskich kinach popularnych ma tylko 18 głosów (nie twierdzę, że to dobry film), jednak uważam, że to mogło się podobać.
Znakomite zdjęcia były w "Drzewie życia", szkoda, że to dla mnie największe rozczarowanie roku. Kino polskie - zdecydowanie "Róża".
umbrin
"Różę" zostawiamy na przyszły rok, bo w kinach premiery nie było.
Esme
Podsumowań szał. Wszyscy robią rachunek sumienia, przygotowując się na nadchodzący koniec świata.
Jeśli chodzi o rolę męską, to uważam, że młodziak z "Chłopca na rowerze" był super. Dobrze wypadli również Fassy i Mortensen w "Niebezpiecznej metodzie".
Zaloguj się aby skomentować lub połącz przez Dołącz przez Facebook